Na balkonie – return to innocence…
0 Flares 0 Flares ×

Pamiętam pierwszą myśl o tym, by stworzyć bloga. Nie pamiętam, jaka to była myśl, ale była. W innym przypadku żadnego bloga bym nie stworzył. Chciałbym powiedzieć, że pamiętam to tak, jakby wydarzyło się wczoraj. Jednak to byłaby nieprawda, ponieważ w tym roku minęło już 10 lat od mojego pierwszego wpisu na Muchomorowym Szamaniu. Do dziś blog istnieje, jako Wilkowo. W międzyczasie inne powstawały i niknęły na sieciowym wysypisku. Ten na wysypisku jeszcze trwa, choć…właśnie: tylko trwa.

Siedziałem, jak to wtedy często bywało, wieczorem na balkonie pykając fajeczkę. Myślałem o górach, wędrowaniu i wszystkim tym, co w tamtym momencie było dla mnie ważne. Chciałem pisać. O, jak bardzo chciałem! I pisałem.W miarę regularnie i często. Aż nastąpił taki rok…Może miesiąc, a może dzień, gdy źródło zaczęło wysychać. Nie dlatego, że przestałem chodzić po górach czy dostrzegać ważne sprawy. Jednak nieuchronnie następował koniec. Miotałem się między myślami, słowami i obrazami. Próbowałem zastępować jedno drugim, drugie trzecim, aż powstał mętlik, z którego chyba nie wydostałem się do dziś.

słowomyśli – myślobrazy – słowobrazy

Potrzebuję, jak chyba każdy z nas co jakiś czas, katharsis. Powrotu do kolebki, do niewinności. Tam gdzie wszystko się zaczęło, aby odnaleźć to, co zgubiłem po drodze. A może tylko przypomnieć sobie o tym, że to coś się jeszcze we mnie tli? Kim i gdzie byłem? Nie „przebywałem”, „znajdowałem się” w sensie fizycznym, lecz właśnie byłem. Najciekawsze w tej podróży jest chyba to, że zupełnie nie znam celu. Nawet nie wiem, w którą stronę powinienem się udać. Żadnych wskazówek, żadnego drogowskazu. Zresztą, jak mógłby mi pomóc na bezdrożu…?

Path

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 LinkedIn 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar