1 Flares 1 Flares ×

Pierwszy dzień szkoły. Koniec wakacji. A mnie w głowie jeszcze góry, których w tym roku na razie było zdecydowanie za mało. Pocieszam się myślą, że do końca 2016 zostało jeszcze kilka miesięcy. Nadzieja jest.

Na Sarniej Skale, jak to w sezonie, tłoczno tak, że nie było gdzie wetknąć obiektywu. Niemal każdy wystający wierzchołek obsadzony był rozentuzjazmowanym tłumem nastolatków. Niestety, parę dni później miał tam miejsce wypadek. Nie znam okoliczności dlatego do tego przypadku się nie odniosę, ale patrząc na to, co potrafią wyczyniać ludzie, jakoś mnie nie dziwi, że co chwilę pojawiają się alarmujące komunikaty GOPRu.

Wracając do tematu… Słońce nie pozostawiało złudzeń, że zbytnio sobie poszaleję. Możliwości wykonania ciekawego kadru były bardzo ograniczone. Z myślą w głowie: „co? że niby ja nie mogę?” i z drugą myślą na ustach: „jak nie teraz to kiedy?!” (nieco desperacko, nie?), wyciągnąłem aparat i rozpocząłem poszukiwania najlepszego miejsca do wykonania kilku zdjęć. Poszedłem wzdłuż szczytu, aż dotarłem do ścieżki, na której (o, dziwo!) nikogo nie było. Może dlatego, że kończyła się pod dość stromą skałą, a po jednej jej stronie rozpościerał się wspaniały widok w dół… jeśli wiecie, co mam na myśli… Poczekałem, aż jakaś para stojąca na początku ścieżki skończy sesję z selfie-stickiem, i gdy usłyszałem „styka„, wiedziałem że będę miał wolną drogę. Za mną ktoś powiedział do kogoś „nie idź tam!” i odetchnąłem z ulgą. Przez moment jestem sam na sam z górami…

Słońce grzało niemiłosiernie, jednak o tej porze (ok. 15.30), można było skierować obiektyw w stronę Giewontu i próbować coś wyrzeźbić. Tradycyjnie wykonałem kilka ujęć, ale po zejściu na dół i przejrzeniu wszystkich kadrów jeden wydał mi się szczególnie interesujący. Objąłem na nim skałę i kosodrzewinę po prawej stronie, dzięki czemu zachowana została równowaga. Zdjęcia na których skały nie było miały przesunięty środek ciężkości, co powodowało, że patrząc na nie przewracałem się na lewą stronę obijając sobie ramię…

Stojąc samotnie na tej ścieżce i patrząc na góry miałem poczucie, że wystarczy rozłożyć ręce i można latać. Zwłaszcza, że ścieżka była naprawdę wąska, a spadek całkiem spory… Lubię to uczucie. Na moment przestałem słyszeć ludzkie głosy i mógłbym tak trwać. Jak skała. Przynajmniej kilka minut. Zanim nie pomyślałem, że trzeba by jeszcze zejść na dół.

 

Sarnia Skała

 

1 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 LinkedIn 1 1 Flares ×

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Wakacyjnie z Sarniej Skały"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Barbara Torój
Gość

Piękne zdjęcie . To co napisałeś czyta się z przyjemnością.