Zdążyć przed odejściem jesieni…
0 Flares 0 Flares ×

Tak już jest, że pory roku następują po sobie z szybkością błyskawicy (w Kosmicznych Jajach pewnie byłaby to prędkość niedorzeczna!). Co więcej, ich najbardziej fotogeniczne momenty mkną tak szybko, że rzadko kiedy jestem w stanie wycelować w nie obiektywem zanim przeminą. Kiedy namierzę i wyostrzę już jest po wszystkim…

A może po prostu popełniam błąd u podstaw: nie planuję. Swoją drogą to ciekawa sprawa, bo i po co planować? Od kilkudziesięciu lat wiem, że pory roku następują po sobie w określonej kolejności; że zawsze (w pewnym momencie każdej z nich) następuje szaleństwo barw, zapachów itp., itd.

Problem polega na tym, że zazwyczaj kiedy się orientuję, że ten czas nastąpił (tak!), nie mogę pojawić się w odpowiednim miejscu!  Mówię zatem zrezygnowany: do następnego razu!  Zawsze dostawałem gęsiej skórki na myśl o planowaniu i pewnie nigdy się to nie zmieni, ale przeżyłem już tyle zim, wiosen, lat i jesieni, że nie ma innej możliwości i nawet do mnie musi w końcu dotrzeć ta, jakże prosta, prawda: planowanie bywa ok. Nie takie na długie miesiące czy lata – tu już wkraczamy w sferę fantazji. Chodzi o planowanie krótkoterminowe na przynajmniej  kilka pierwszych kroków – kilka dni, kilka zdjęć. Ważne, żeby mieć ten cel przed oczami – nawet we śnie…

Robinia

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 LinkedIn 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar