Zmiany Klimatyczne
0 Flares 0 Flares ×

Myślałeś kiedyś o tym, że pisanie to dobra rzecz, masz przecież tyle do powiedzenia, tyle do przekazania? Kiedy jednak przychodzi ten wielki moment, gdy wreszcie dzielisz się tym, co w środku nosisz…. Nagle okazuje się, że stukasz w klawisze, ale to co pojawia się na monitorze (lub kartce papieru, jeśli wybierasz tradycyjną formę przekazu) nie do końca jest tym, co miałeś do powiedzenia. Bądźmy szczerzy, w ogóle niewiele ma wspólnego z tą kłębiącą się w zwojach Twojego mózgu mądrością mogącą oświecić dziesiątki, setki a nawet tysiące potencjalnych czytelników… Ot, taka migająca żarówka w publicznym wychodku z filmów lat 80-tych.

Jedną z moich największych bolączek jest to, że zazwyczaj te niezwykle światłe pomysły przychodzą mi do głowy kiedy prowadzę samochód. Zdarza się, że wartościowe (oczywiście, w mojej opinii) myśli tabunami przebiegają mi po czaszką akurat wtedy, gdy nie mam jak ich zagnać na wybieg strzeżony. Niczym entomolog mógłbym łapać je w siatkę i zamykać w gablotach i właśnie wtedy muszę prowadzić auto! Dlatego nie łapię ich, lecz staram się zapamiętać te najważniejsze, kluczowe. Czasem jakaś trudna sytuacja na drodze, konsultacja z nawigacją, która nie wiedzieć czemu zapragnęła poprowadzić mnie drogą gruntową, na miejscu rozpakowywanie, krzątanina i… ludzkość straciła to na zawsze! Co ciekawe, myśl zazwyczaj kołacze się jeszcze gdzieś na granicy Krainy Zapomnienia, jeszcze mogę ją przywołać, ale… z jakiegoś powodu tego nie czynię.

Tym powodem są: Zmiany Klimatyczne! I wcale nie mam na myśli zjawisk pogody, choć to oczywiście również może rzutować na efekt końcowy, jakim jest pusta strona (no, przynajmniej tu nie ma znaczenia czy piszę na klawiaturze, czy długopisem, czy długopisem na klawiaturze…). Klimat – coś, co się bardziej czuje niż myśli. Chyba każdemu z nas przytrafia się to co jakiś czas. Nieskromnie przyznam, że jestem prawdziwym mistrzem Zmian Klimatycznych! Są dla mnie chlebem powszednim, dokonują się niemal na zawołanie. Tyle, że z reguły nieproszone. Dlatego właśnie moje notatniki pełne są niedokończonych opowieści, lecz w przeciwieństwie do tych tolkienowskich, w moich nie ma klimatu. Był tam na pewno, jednak teraz, gdy na nie spoglądam nic nie czuję, nic mnie w nich nie porywa! Niektóre wręcz brzmią banalnie, niedorzecznie. Otwieram czystą stronę i czekam na kolejny przypływ weny…

A gdyby tak uparcie powracać? Nie odpuszczać, tylko krecio-drążyć i orlo-krążyć wokół nich? Wbrew temu, co czujemy lub myślimy w danej chwili? Czy można w jakiś sposób odtworzyć nastrój i powrócić do urwanego wątku? Nie jestem swoim najpilniejszym uczniem, ale przecież mogę być swoim wymagającym nauczycielem?! Jako uczeń często sobie odpuszczam i udaję się na zasłużone wagary. Czy jako nauczycielowi udałoby mi się okiełznać (dla wspólnego dobra) tę chaotyczną cechę swojej osobowości? Czy potrafię zapanować nad powodowanymi w dużej mierze przez siebie Zmianami Klimatycznymi?

Szlag…! Zabrzmiało to niemal jak reklama nowej części filmu o superbohaterze z komiksów Marvela. A miało być takie głębokie  i pomysłowe…  Beznadzieja… Powinienem to skasować. Co ja właściwie miałem na myśli pisząc to wszystko? Mądrości życiowe… Też mi opowieść… O, napiłbym się kawy. Zaraz, o czym to ja…
Mam to umieścić? A w życiu!
Może napisałbym coś o tym łabędziu z Narwi? No, to było niezłe.  Dobry pomysł. To do dzieła!
Zaraz, co z tą kawą?!

 

 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 LinkedIn 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar